Psychoterapia – czego po niej nie można oczekiwać

Terapia bywa pomocna w wielu rzeczach, ale czasem przychodzimy do niej z oczekiwaniami, których nie da się spełnić. Nie chodzi o kompetencje terapeuty ani o złą wolę po żadnej ze stron. Pewne rzeczy są po prostu poza zakresem tego, co terapia w ogóle może zaoferować – lub oferuje, ale w inny sposób. Poniżej o trzech spotykanych oczekiwaniach.

Rozgrzeszenie. Terapeuta nie udziela rozgrzeszenia. Niezależnie od tego, co przynosimy na sesję – nawet jeśli właśnie tego najbardziej potrzebujemy – terapia nie ma takiej władzy. Wybaczenie sobie albo komuś innemu jest osobistym procesem, którego nikt z zewnątrz nie może domknąć. Terapia może natomiast zająć się samą potrzebą rozgrzeszenia – przyjrzeć się jej, zobaczyć, skąd się bierze i czego dotyczy. Uświadomienie sobie, że się tego potrzebuje, bywa już pierwszym krokiem ku temu, by sobie rozgrzeszenia udzielić.

Unieważnienie czynów. Praca terapeutyczna nie ocenia uczuć ani wewnętrznego doświadczenia – w środku można czuć wszystko i to nie podlega osądowi (w zasadzie to główny oręż psychoterapii). Działania są jednak inną kategorią. Jeżeli kogoś skrzywdziliśmy, to terapia może być miejscem wzięcia za to odpowiedzialności i pracy nad tym, by się nie powtórzyło. Nie będzie natomiast miejscem, w którym czyn zostaje cofnięty albo odłożony jako nieistotny.

Gwarancji wyniku. Terapia nie ma ścisłego harmonogramu ani gwarancji. Żaden uczciwy terapeuta nie powie: „po dziesięciu sesjach poczujesz się tak a tak”. Ludzkie procesy nie poddają się tej arytmetyce – zależą od zbyt wielu zmiennych: życiowego kontekstu, innych ludzi, momentu w życiu, w którym jesteśmy. Można powiedzieć, jakie warunki zazwyczaj sprzyjają zmianie. Nie można powiedzieć, że ją gwarantują. Etyczny terapeuta będzie sprawdzał z klientem, gdzie klient jest w procesie i czy idzie on we właściwym tempie i kierunku. Refleksja nad tym jest częścią samej pracy terapeutycznej.